Legia

Pierwszy krok zrobiony. O drugi będzie znacznie trudniej

Jeszcze nie zeszła z nas adrenalina związana z wczorajszym spotkaniem Legii Warszawa z Ajaxem Amsterdam, ale mimo to podjęliśmy się próby oszacowania szans „Legionistów” w  spotkaniu rewanżowym.

Nie ukrywajmy, że bezbramkowy remis zawdzięczamy furze szczęścia i umiejętności zmylenia sędziego przez Arkadiusza Malarza. Już w 8. minucie goście powinni prowadzić, ponieważ piłka po strzale Davy’ego Klaassena całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Od razu pojawiła się analogia do niedawnej sytuacji, kiedy to inny hiszpański arbiter nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Barcelonę. Cóż, sędziowie mają zdecydowanie niewdzięczną robotę.

Jak potoczyłby się mecz po tym golu, nie wiadomo, ale kibice z samego meczu mogą być względnie zadowoleni. Plan minimum, czyli zero z tyłu, został osiągnięty. Jeśli wczorajsze spotkanie porównamy do tego sprzed dwóch lat, widać wyraźny przeskok, jaki poczyniła Legia. Dysproporcje między poziomem gry zespołów zostały zniwelowane i byliśmy świadkami naprawdę wyrównanego spotkana z dużą ilością sytuacji podbramkowych.

Cieszy na pewno powrót do żywych dwóch zawodników, z którymi wiązane są duże nadzieje. Maciej Dąbrowski i Tomasz Jodłowiec rozegrali spotkanie, po którym z pewnością nie muszą się wstydzić. Lepiej z tej dwójki wypadł stoper, który w parze z Michałem Pazdanem stworzył zaporę niemalże nie do przejścia. Jodłowiec po kiksie w pierwszej połowie, w konsekwencji którego poszła niebezpieczna kontra, wrócił na dobre tory. Rozgrywał, podłączał się do akcji, bez szału, ale solidnie.

Największy brak w defensywie związany jest z absencją Artura Jędrzejczyka. Zawodnik występował już w tych rozgrywkach w barwach Krasnodaru, także w jego miejsce wystąpił Łukasz Broź. Zmiennik starał się jak najlepiej zastąpić „Króla Artura”, ale wyszło mu to z połowicznym sukcesem. Cała defensywa zagrała na 0, a głównie z tego jest rozliczana. Jednak to właśnie prawą stroną szła większość ataków drużyny Ajaxu. 32-latek niekiedy nie nadążał za młodymi i wybieganymi skrzydłowymi gości, czym wprowadzał niepokój w tyłach Legii.

Największym plusem była dyspozycja Vadisa Odjidia-Ofoe. Szczególnie w pierwszej połowie pomocnik dzielił i rządził w środku pomocy. Brał udział w każdej ofensywnej akcji zespołu, ale gorzej było z ich wykończeniem. Jak choćby na początku drugiej połowy, kiedy to przyjął piłkę na linii pola karnego, ale jego strzał minął bramkę Ajaxu. Pod koniec spotkania opadł z sił, ale i tak jest to zawodnik, od  którego formy będzie zależał wynik rewanżu.

Duży, a tak naprawdę największy zawód jest związany z dyspozycją środkowego napastnika Tomasa Necida. Jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie, nim Czech znajdzie wspólny język z partnerami. We wczorajszym spotkaniu współpraca wyglądała wyjątkowo źle i po każdym zagraniu było widać, że zawodnik jest zagubiony i nie do końca wie co zrobić i jak się ustawić. Stanął przed szansą na zdobycie gola, ale jego strzał po przyjęciu klatką był anemiczny i bramkarz Ajaxu nie miał większych problemów z wybronieniem tej próby. W jego miejsce wszedł w drugiej połowie Michał Kucharczyk i już jego pierwsza akcja wniosła więcej zamieszania w defensywie gości niż cały pobyt Necida. Najgorszą informacją jest to, że Jacek Magiera nie ma zbyt dużych możliwości rotacji. Po odejściu Nikolcia i Prjiovicia pojawiła się wyrwa, której jak na razie nie udaje się załatać.

W Amsterdamie zabraknie z pewnością Miroslava Radovicia. Serb w zupełnie nieprzemyślany sposób faulował, za co arbiter napomniał go żółtą kartką. W ten sposób zawodnik się wykartkował, co z pewnością odbije się na jakości w przednich formacjach. Nie musimy tłumaczyć, jak ważny jest to zawodnik w układance Jacka Magiery, dlatego ciężko doszukać się zastępcy, który godnie zastąpi Serba.

Według bukmacherów na ten moment szansę na awans Legii oscylują wokół 30%. Mało, ale nie takich rzeczy byliśmy już świadkami. Prawda jest taka, że zawodnicy zrobili już jeden, choć niewielki, krok do awansu. Wszystko w ich nogach i w głowie Jacka Magiery, a w tę drugą naprawdę wierzymy.

Autor: Michał Bojanowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

883 More posts in Europejskie Puchary category
Recommended for you
Liga Mistrzów. Kawałki, które nigdy się nie znudzą. Rummenigge: Dobrze, że najpierw gramy w Monachium

Zaraz znowu zmierzymy się z piękną historią, jaką zawsze są ćwierćfinały Ligi Mistrzów. Losowanie musiało...