Puchar Ligi Angielskiej. Liverpool wyłożył się w Southampton

Southampton wygrał pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Ligi z Liverpoolem 1:0. Święci mogli zafundować sobie wentyl bezpieczeństwa, a pojadą na Anfield na drugą batalie. Tak słabo Liverpool już pewnie nie zagra. Rewanż 25 stycznia.

Nie było Charlie Austina i Sofiane’a Boufala, dopiero w drugiej połowie wszedł Shane Long. Gole dla Świętych musiał strzelać Nathan Redmond. I ze swojego zadania wywiązał się już w 20. minucie. Anglik wykończył świetne zgranie Tadicia, który z pierwszej piłki odegrał po dograniu z głębi pola. A to nie było takie proste, Redmond musiał zrobić to na pełnej szybkości, ale zachował się tak, jakby Ragnara Klavana i Dejana Lovera w ogóle nie było w pobliżu. Gol dla Southampton wisiał w powietrzu, bo chwilę wcześniej Loris Karius obronił sam na sam w wykonaniu Jay’a Rodrigueza. Wcześniej wydawało się, że to The Reds trafią do siatki, a najdogodniejszej okazji nie wykorzystał w 15. minucie Roberto Firmino. Po golu dla gości padła przewaga Liverpoolu. Nawet ta optyczna.

Dla kibiców najważniejszą informacją jest powrót Phillipe Coutinho. Brazylijczyk pauzował od 26 listopada. Właśnie w końcówce listopada, w ligowym meczu z Sunderlandem, nabawił się kontuzji kostki. Na St. Mary’s Stadium dostał pół godziny gry.

Southampton grał bronią Liverpoolu. Trener Cloude Pouel zaskoczył Jurgena Kloppa, nasyłając na jego piłkarzy…intensywny pressing. Wręcz gegenpressing. A drugiego gola Święci mogli zdobyć w 67. minucie. Po doskonałej kontrze. Rozgrywający doskonały mecz Cedric, zaskoczył wszystkich swoim niesamowitym sprintem prawą stroną. Portugalczyk niespodziewanie dotarł aż do samej mety, ten finisz nazywał się bramką Lorisa Kariusa, w którą jednak Cedric już nie zdołał trafić. Liverpool pod bramką Forstera w zasadzie nie gościł sporadycznie. Trudno było poznać zespół Jurgena Kloppa, który tworzył zagrożenie jedynie poprzez strzały z dystansu.

A Southampton cały czas korzystał na tym, że goście nie odrobili lekcji z kontrataków. I tymi kontrami gospodarze nękali defensywę The Reds. Powinno być 2:0. Wprowadzony na murawę Shane Long w kapitalnym stylu pociągnął akcję lewą stroną. Był na tyle szybki, że murawa pod nim zaczęła się palić, a sparzył  się Lucas Leiva. Brazylijczyk poślizgnął się niczym Steven Gerrard w słynnym meczu z Chelsea. Long miał przed sobą tylko Loverna i Kariusa. Anglik wystawił piłkę do Redmonda, a ten tym razem zdecydował się na wariant techniczny. Podciął piłkę nad Niemcem, a ta jednak zatrzymała się na poprzeczce. Southampton stracił kolosalną szansę na wygenerowanie sobie dobrej zaliczki przed rewanżem.

Święci odnieśli zasłużone zwycięstwo, ale może to być triumf pyrrusowy. Southampton po serii słabych spotkań w Premier League – wygrywa w półfinale Pucharu Ligi. Soton w lidze z Burnley. Liverpool ma za sobą trudny czas. Remis w lidze z Sunderlandem i duża gafa, jaką był remis z Plymouth w Pucharze Anglii. W niedzielę piłkarze Jurgena Kloppa wybiorą się na Old Trafford, a tam czeka rozpędzony Manchester United. Czerwone Diabły wygrały już we wszystkich rozgrywkach aż dziewięć spotkań z rzędu.

Southampton – Liverpool FC 1:0 (Redmond 20)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2353 More posts in Ligi zagraniczne category
Recommended for you
Arek Milik ranking L'Equipe
Przełamanie, asysta i obroniony rzut karny. Tak Polacy grali za granicą

Niemal każde podsumowanie w ostatnich miesiącach mogliśmy zaczynać od wypisania kolejnych sukcesów Roberta Lewandowskiego i...